Zaczynam od nowa, ale kur...nie potrafię :( Potrzebuję pomocy. Tylko jakiej? Sama nie wiem. W tym chyba tkwi wielkość mojego problemu. Chciałabym umieć pomóc sobie. Wiem to nie jest takie trudne. Trzeba chcieć, ale ja nie chcę. Wolę przekręcić klucz, słysząc trzaśnięcie zamka, odłożyć plecak tam gdzie zawsze, usiąść przed biurkiem na szarym krześle i... siedzieć. Tak zwyczajnie, tylko myśląc o was, cieszyć się tym co mam i jaka jestem. Wiem, że nie mam czym się zachwycać, ale mam was. Dziękuję, bo dajecie mi siłę do tego aby kolejny raz wyciągnąć nogi spod kołdry, odczuć przeszywające zimno i powiedzieć sobie w myślach : włączę ,,drzemkę", której i tak później nie słyszę, włączyć laptopa i naciskać jak oszalała te głupie klawisze z literkami. Jejku...mam takie szczęście, a nie potrafię go wykorzystać i do tego olewam je. Dlaczego to robię? Wiem, jestem głupia. Zawsze byłam, ciągle jestem i będę, bo nie umiem pogodzić tego na czym mi zależy najbardziej na świecie. Wiem też że wy jesteście wspaniali i że na was nie zasługuję. Ciągle nie mogę zrozumieć co was tak przy tej bezwartościowej kupie mojego ciała wciąż trzyma. Przepraszam. Staram się jak mogę, bo kocham was bardzo mocno, ale wiem, że tak okropna jak ja jestem dla innych nie jest nikt.
,,She ran away in her sleep"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz