To zdjęcie chyba zawsze będzie dla mnie aktualne.
Kolory. Te wyżej wymienione. Mają znaczenie? Chyba nie. Ale zawsze jak zauważę któryś z nich, przechodzą mnie miłe dreszcze. Tak mocno mi się kojarzą, tak miło:) Aż się cieplutko robi w serduchu.
Tak, wiem...powinnam. Powinnam być szczęśliwa. Ktoś, kto patrzy na mnie z boku,pewnie myśli ,,i czego jeszcze ona od życia chce?". Sama nie wiem. Czasem myślę że mogłabym skakać z radości i nie ściągać uśmiechu z twarzy, być na okrągło taką jaką jestem...na zewnątrz. Nie potrafię. Ciągle brakuje mi jednego. Tego pieprzonego jednego. Obrócić się i zajrzeć głęboko, zapaść się w tym niebieskim marzeniu, poczuć, że sen stał się prawdą i wciąż podążać za nim, zatrzymać wszystko wkoło, brnąc co raz dalej i dalej. Przez niebieskość do czerwieni, tej którą ma na zewnątrz ale i w środku. Dla mnie może być nawet i z kamienia, ważne żeby było szczęśliwe. Bardzo Cię potrzebuję.
A zielony?
,,Up and down my spine"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz